Archwium

Archiwum kategorii Gry

Sposób na stres za 9,99zł!

9. grudzień 2008

painkiller

Czy zdarzają wam się w życiu momenty, w których macie wszystkiego i wszystkich po prostu dość i gdyby mogliście wyżyć się na czymś, zrobilibyście to z prawdziwą przyjemnością? Na pewno! Często zdarza się jednak, iż gdy wracamy ze szkoły/pracy do domu naprawdę wkurzeni, nie mamy się na czym wyżyć. W takich sytuacjach nietrudno o przypadkowe wywołanie burzliwej wymiany poglądów z rodzinką.

A przecież rozwiązanie jest takie proste i niezwykle łatwe do zdobycia - wystarczy podejść do Biedronki czy innego marketu, wykopać spod sterty pudelek to jedno istotne, a następnie zapłacić za nie przy kasie całe 9,99zł. Mowa oczywiście o polskiej grze Painkiller dostępnej w razem z oficjalnym dodatkiem Battle Out of Hell jako zestaw Czarna Edycja.

Czy ktoś nie grał jeszcze w ten tytuł? Trudno wyobrazić sobie taką osobę, jednakże warto chyba nieco skrobnąć kilka zdań dla osób całkowicie zielonych. Fabuła jest krótko i treściwie mówiąc: chora. Nazywasz się Daniel Garner i tak naprawdę jesteś już martwy - zginąłeś razem z ukochaną w wypadku samochodowym. Twoja żona od razu trafia do nieba, ty tkwisz gdzieś między nim a piekłem. Dostajesz jednak szansę na odkupienie win - tajemniczy jegomość, pośrednik między tobą a Bogiem zleca ci pewną misję: musisz zabić czterech generałów Lucyfera, aby uprzedzić jego plany zajęcia całego świata… Stajesz więc do walki z hordą nieumarłych i grzeszników.

Oryginalne, nieprawdaż? Fabuła taka mogła powstać chyba tylko w Polsce, gra została bowiem stworzona przez warszawski zespół People Can Fly (odpowiedzialny za konwersję gry Gears of War z Xbox na PC). Często polska gra oznacza dla nas całkowitą żenadę, Painkiller jest jednak zupełnie innym produktem, który dzięki wysokiej jakości i niskiej cenie zyskał popularność nie tylko u nas, ale i w Europie Zachodniej!

W weekend będąc w Stonc… znaczy się Biedronce, zakupiłem grę oraz dodatek za wspomniane już 9,99zł, choć już kiedyś miałem okazję zagrać na nawet ukończyć zarówno podstawkę jak i rozszerzenie. Po zainstalowaniu i uruchomieniu muszę stwierdzić, iż po 4 latach istnienia, gra nadal prezentuje się nad wyraz dobrze. Choć minęło już tyle czasu, oprawa graficzna jest znacznie lepsza niż w opisywanym ostatnio Call Of Duty World at War i po prostu cieszy… Muzyka stworzona przez rodzimy zespół Mech to prawdziwa uczta dla uszu, idealnie dopasowująca się do ciągłej rzeźni.

Nie to jest jednak najważniejsze. Mogłoby się wydawać, iż gra, w której jedynym zadaniem jest likwidowanie zastępów wrogów szybko się nudzi i odpycha… w tym wypadku tak nie jest! Painkiller to produkt niesamowicie grywalny i warty znacznie więcej niż te marne dziesięć złotych. Jest do dokonały sposób na rozładowanie jakiegokolwiek stresu nawet w krótkim czasie, zaś wiele niespotykanych rozwiązań do tej pory nie zostało przebitych. Najprostsze tego typu przykłady to kołkownica - karabin snajperski strzelający olbrzymimi kołkami czy automat prujący w przeciwników… shurikenami!

No i znowu z opisu wyszedł raczej zlepek różnych informacji… no ale przecież nie miała to być recenzja, a główne walory gry wymieniłem. Wady też pewnie jakieś są, ja nie znalazłem ich jednak ani dziś, ani wczoraj, ani nawet 4 lata temu. Tak więc - marsz do marketów po polską, naprawdę dobrą gierkę!

Gry , , ,

“Nowe” Call of Duty

9. listopad 2008

No i znowu zrobiła się niezamierzona przerwa w dodawaniu wpisów, jak zwykle stwierdzę: czas to nadrobić. Dziś miałem okazję zagrać w najnowsze Call of Duty na PC, czyli World at War, podzielę się więc z Wami moimi wrażeniami. Gra jest jednym słowem biedna, bowiem po raz kolejny otrzymaliśmy od firmy Activision odgrzewanego kotlecika.

Grafika
W tej kwestii jest źle, niewiele uległo zmianie, podczas gry dosyć często możemy stwierdzić, iż nawet Modern Warfare sprzed roku wyglądał znacznie lepiej… gra tak wyczekiwana i reklamowana nie może nie pójść do przodu, że nie mówiąc już o cofaniu się w kwestii oprawie wizualnej kiedy za rogiem mamy Far Cry 2 czy Crysisa…

Dźwięki i muzyka
Odgłosy wybuchów, wystrzałów itp. jak zwykle są niezbyt realistyczne i przytłumione. Co za tym idzie, gra nie oddaje warunków pola walki. Muzyka jest, i w sumie tyle można o niej powiedzieć - nie przeszkadza, ale nie wyróżnia się też niczym.

Fizyka i swoboda ruchu
Myślałem, że od czasów CoD1 coś w tej kwestii poprawiono, myliłem się jednak. Nadal granat rzucony do drewnianej lepianki może co najwyżej przewrócić dzbanek ze stołu… co dziwne, jeżeli MY będziemy blisko eksplozji, niechybnie zginiemy - może to jakieś specjalne granaty, niszczące tylko żywą materię? O swobodzie ruchu można powiedzieć kilka słów: zero, null, nic, brak itp. :) Ani odrobinę nie możemy zejść ze ścieżki ustalonej przez autorów gry, jakiekolwiek plany ataku z flanki czy z zaskoczenia od tyłu oczywiście szlag trafia. W ciągu tych kilku chwil gry natknąłem się na prawdziwy szczyt w tej kwestii - nie mogłem wejść do chatki, z której wyszedł Japończyk a która nawet nie miała drzwi (gdyby były, można tłumaczyć iż żołnierz nie miał rąk i nie mógł ich otworzyć).

Klimat
Na początku chwilowy przebłysk, a potem całkowite dno… chyba napisanie: grałem przez 10-15 minut a potem miałem dosyć, jest wystarczającą oceną najważniejszego elementu gry. Modern Warfare również nie było innowacyjne, nie dawało ani dobrej oprawy ani też swobody. Akcja była jednak nie tylko dynamiczna, ale oparta o współczesny konflikt, do tego dorzucamy całkiem niezłą fabułę (terroryzm i takie tam sprawy) no i mamy bardzo klimatyczną gierkę. W World at War, niestety jej nie znalazłem.

Podsumowując, nowy CoD jest tak naprawdę starą grą w nieco unowocześnionej oprawie. Z tego powodu produkt stracił klimat i magię serii. Jeżeli panowie z Activision nie zauważą tego i za rok poczęstują nas kolejnym kotletem, stwierdzę: “dziękuję, nie jestem głodny”.

Gry , ,

Crysis Warhead

22. wrzesień 2008

Z cała pewnością każdy z was słyszał o grze noszącej tytuł Crysis. Narobiła ona niecały rok temu tyle szumu, iż po prostu nie dało się przejść obok niej bez żadnego zainteresowania. Ze względu na swoją oprawę audiowizualną powaliła ona na kolana naprawdę sporą rzeszę graczy. Jeżeli ktoś zapyta to powiem, tak - ja też byłem w tej grupie. Ostatnio swoją premierę miał samodzielny dodatek pod tytułem Crysis Warhead. Postanowiłem się temu przez wolny weekend bliżej przyjżeć.

To, co od razu rzuca się w oczy, nawet bez włączania gry - od premiery Crysisa w listopadzie 2007 roku, nie pojawił się żaden konkurencyjny produkt mogący choćby stanąć na równi jeżeli chodzi o jakość grafiki. W Warhound została ona nieco dopieszczona a więc panowie z Crytek’u podnoszą poprzeczkę jeszcze wyżej. Co się zaś tyczy muzyki, była klimatyczna, jest jeszcze lepiej - nowe kawałki są bardzo dynamiczne co idealnie wkomponowało się w resztę o której za momencik.

Podstawową zmianą w grze jest jednak nie grafika a niesamowita akcja i dynamika, elementy których brakowało w podstawce. Pisząc w skrócie - tym razem wcielamy się w postać Psycho, innego z komandosów podobnych do Nomada a wysłanych na wyspę w celu zbadania tego co się tam dzieje i wspomagania regularnej armii. Ten Brytyjczyk jest jednak dużo bardziej zabawny i pełen wigoru niż Jankesi (zresztą, nie lubi kiedy się go przyrównuje do Amerykanów). Na co możemy więc liczyć? Nasze zadania będą pełne akcji - pościgi, duże bitwy, ataki w grupach i nie tylko. Na szczęście walczyć będziemy nie tylko w dziwnymi maszynami ale i z Koreańczykami, podobnie ma się rzecz jeżeli chodzi o teren - rozgrywka toczy się zarówno na terenach zmienionych w lodowe pustynie jak i te ocalałe.

Nie miała to być recenzja tylko ogólnikowe opisanie gry więc aby dowiedzieć się więcej ruszcie do sklepów - gra kosztuje około 70zł ale przyda się dodatkowy tysiąc na modernizację komputera… Wspomnę jeszcze może o istotnej wadzie. Czas gry to zaledwie od 4 do 6 godzin… mało? Bardzo mało.

Gry , , ,